![]() KRZYŻ OFICERSKI ORDERU ODRODZENIA POLSKI. WSZYSTKIE ODZNACZENIA ZA BUDOWNICTWO I ZA DZIAŁALNOŚĆ SPOŁECZNĄ Podziękowanie za statuetkę w towarzystwie uroczej Laury Łącz ![]() WIERSZ DEDYKOWANY MI PRZEZ CÓRKĘ
![]() ![]() MEDAL SOLIDARNOŚCI SPOŁECZNEJ wręczony Romanowi Nowickiemu w dniu 22 stycznia 2011 na Wielkiej Gali BCC przez Kardynała Kazimierza Nycza ![]() Uzasadnienie do
Medalu Solidarności Społecznej
wręczonego Romanowi Nowickiemu na Wielkiej Gali BCC w dniu 22 stycznia 2011 przez Kardynała Kazimierza Nycza Założyciel i donator
powstałej w 1990 roku Fundacji Bezdomnych zajmującej się budownictwem
mieszkaniowym dla biedniejszej części społeczeństwa. W 1957 roku
współorganizował istniejącą do dzisiaj pierwszą studencką spółdzielnię
pracy MANIUŚ przy Politechnice Warszawskiej dającą szansę studiowania
biednym studentom. W 1990 roku założył bezpłatną Szkołę Menadżerów
przez Działanie dla młodzieży z małych miast i wsi. Inicjator wielu
przedsięwzięć wspomagających działania Monaru, domów dziecka, powodzian
i niepełnosprawnych. Od kilku lat zajmuje się społecznie budową drogi i
domu kultury we wsi Wola Karczewska, za co otrzymał od mieszkańców
tytuł Honorowego Sołtysa.
![]() ![]() ![]() ![]() ![]() WYWIAD Z ROMANEM NOWICKIM ![]() ![]() ![]() MIŁA SERCU STATUETKA OD BRATNIEGO STOWARZYSZENIA "POMOCNA DŁOŃ" ![]() ![]() ![]() Podziękowanie za statuetkę w towarzystwie uroczej Laury Łącz ![]() Spotkanie uświetnił Tadeusz Ross z fantastycznymi córkami ![]() Wychodząc zagraliśmy z żoną ostro na loterii fantowej, z której dochód był przeznaczony dla potrzebujących pomocy ![]() 65 LAT PO POCHOWANIU W ZBIOROWEJ MOGILE ZAMORDOWANYCH W STARYCH JABŁONKACH POJAWIŁ SIĘ BEZPRAWNIE TEN OTO GRÓB NA GROBIE. Warszawa 10 października 2011
KALENDARIUM STARAŃ O USUNIĘCIE NIELEGALNEGO NAGROBKA NA GROBIE WOJENNYM Poniżej
krótka historia bezprawia na grobie wojennym w Przasnyszu z udziałem
władz miejscowych, księdza i wojewody. Nielegalna tablica na grobie jak
stała w listopadzie 2010 roku tak stoi nadal pomimo protestów i
potwierdzonego bezprawia. Sprawca wykroczenia próbuje zastraszyć
miejscowe media i syna Jana Nowickiego (oficera AK) pochowanego w tym
grobie. Po każdym piśmie do miejscowych władz samorządowych i do
wojewody Roman Nowicki pozostawiał celowo dużo czasu, żeby problem
został rozwiązany zgodnie z prawem bez zbędnych i gorszących sporów.
Niestety opieszałość w załatwianiu sprawy przez władze wszystkich
szczebli i przez miejscowego księdza spowodowała konieczność
podejmowania kolejnych interwencji. Przed podjęciem starań o usunięcie
nielegalnego nagrobka mieszkańcy ostrzegali, że różnego typu powiązania
nieformalne uniemożliwią egzekucję jednoznacznych zapisów prawnych
dotyczących grobów wojennych. Pan Grzegorz Kamecki powołując się na
„tradycje walk niepodległościowych” nie wykonał do dzisiaj poleceń
Wojewody i Starosty Przasnyskiego co zdaje się potwierdzać te opinie.
1 listopada 2010 – W czasie pobytu na Wszystkich Świętych na cmentarzu parafialnym w Przasnyszu, Roman Nowicki syn oficera AK pochowanego w grobie wojennym stwierdził, że na mogile, w której pochowano kilkudziesięciu członków ruchu oporu zamordowanych w 1945 roku, pojawiła się bezprawnie dodatkowa tablica nagrobna, Listopad 2010 – W ciągu całego miesiąca R. Nowicki odbył kilka rozmów z Panią Wiceburmistrz Przasnysza w sprawie usunięcia tablicy. 25 listopada 2010 – wobec braku efektu tych rozmów Roman Nowicki wystąpił na piśmie do Wiceburmistrz Przasnysza Pani W. Helak z oficjalną prośbą o ustalenie winnych wykroczenia informując, że: „…grób od początku miał być grobem równych w cierpieniu i równych wobec śmierci”. 4 stycznia 2011 - brak skutecznych działań ze strony Urzędu (ksiądz nie przyznał się do bezprawnego wydania pozwolenia, a sprawca wykroczenia nie chciał usunąć nagrobka), spowodował wystąpienie R. Nowickiego do Komendy Powiatowej Policji w Przasnyszu z publicznym doniesieniem na bezprawne postawienie płyty na grobie wojennym. 14 stycznia 2011 – w Kurierze Przasnyskim ukazał się artykuł, w którym na pytanie dziennikarza ksiądz proboszcz odpowiedział: „ …nikt się do niego nie zgłaszał z prośbą o wydanie zgody na postawienia nagrobka…” Ksiądz stwierdził też, że czeka na ewentualne polecenie policji usunięcia nagrobka. 2 lutego 2011 – pismo do Burmistrz Przasnysza Waldemara Trochimiuka o spowodowanie uzyskania jasnej odpowiedzi księdza, czy wydał bezprawną zgodę na postawienie nagrobka, bo sprawca zamieszania powołuje się na taką zgodę, a ksiądz ciągle zaprzecza. 11 lutego 2011 – Wojewódzki Konserwator Zabytków odpowiada Romanowi Nowickiemu, że ksiądz zarządzający cmentarzem parafialnym w Przasnyszu nie wystąpił o zgodę ani nie informował o możliwości postawienia dodatkowej tablicy na grobie wojennym. 11 lutego 2011 – Komenda Powiatowa Policji w Przasnyszu odpowiedziała na pismo z dnia 4 stycznia, że odmawia wszczęcia dochodzenia. Policja stwierdza jednocześnie, że ksiądz proboszcz wbrew wcześniejszym zaprzeczeniom wydał jednak zgodę na postawienie nagrobka. Policja stwierdziła, że postępowanie Pana Grzegorza Kameckiego nie znieważa grobu, chociaż w świetle ustawy o grobach wojennych jest bezprawne, bowiem wymaga zgody Wojewody. 6 marca 2011 – pismo Burmistrza Przasnysza do księdza proboszcza z prośbą o bezzwłoczne podjęcie niezbędnych działań w celu usunięcia tablicy. 7 marca 2011 – GKOŚ w Przasnyszu wystąpił do Wojewody Mazowieckiego o zajęcie stanowiska w sprawie umieszczenia „nieuzasadnionej” tablicy na grobie wojennym. GKOŚ informuje, że dotychczas nie otrzymał wyjaśnienia na piśmie od zarządcy cmentarza (od księdza). Jednocześnie w piśmie podaje, że inicjatorem i wykonawcą tablicy był Pan Grzegorz Kamecki i stwierdza, że nie była to jednak samowola, bo miał zgodę księdza (!). 7 marca 2011 – pismo Mazowieckiego Urzędu Wojewódzkiego do Romana Nowickiego, w którym jest informacja o formalnym wystąpieniu do Pana G. Kameckiego z wezwaniem o usunięcie „tablicy imiennej” w związku z naruszeniem ustawy o grobach i cmentarzach wojennych. 14 marca 2011 – pismo Burmistrza Przasnysza Waldemara Trochimiuka do Romana Nowickiego z informacją, że urząd wystąpił do księdza na piśmie, ale nie otrzymał żadnej informacji zwrotnej. Burmistrz powtarza, że działania Pana G.Kameckiego nie mają jednak cech samowoli, ponieważ dostał zgodę od księdza. Burmistrz stwierdza, że wystąpienia RN do urzędu mają cechę insynuacji i dalej pisze: „ „..Wykonana została (tablica) wprawdzie bez zgody organów do tego uprawnionych, jednak nie samowolnie” (!) i na koniec „..w związku z brakiem kompetencji do podejmowania decyzji w powyższej sprawie….sprawy przekazałem Wojewodzie Mazowieckiemu.” 18 marca 2011 – ukazał się artykuł Kuriera Przasnyskiego pt. „Wojewoda nakazał usunięcie tablicy”. W komentarzu redakcyjnym napisano: „Przykre jest to, że ksiądz proboszcz podczas rozmów z nami jednoznacznie stwierdził, że nie wydawał zgody ani zezwoleń na tablicę”. 24 marca 2011 – Wynajęta przez Pana G.Kameckiego kancelaria prawnicza Prokurent wystąpiła do Romana Nowickiego z wezwaniem o zaniechanie naruszeń prawa polegających na upublicznieniu sprawy. Zamiast usunąć nielegalnie postawioną tablicę wobec oczywistego naruszenia prawa, Grzegorz Kamecki podjął działania w celu zastraszenia skarżącego. 1 kwietnia 2011 – Pismo Romana Nowickiego do Burmistrza Przasnysza stwierdzające, że odpowiedź formalna urzędu na trzy wystąpienia (pierwsze 25 listopada 2010) została udzielona dopiero po 4 miesiącach, a wystąpienia do Urzędu Wojewódzkiego w tej prostej prawnie sprawie zostało wysłane dopiero 7 marca. 12 kwietnia 2011 – pismo Burmistrza Przasnysza do Romana Nowickiego informujące, że urząd kilkakrotnie zwracał się do księdza ustnie i na piśmie o zajęcie stanowiska. „..Przy każdej próbie wyjaśnienia w/w sprawy ksiądz proboszcz nie wyrażał chęci pomocy w ustaleniu inicjatora posadowienia w/w tablicy, jak również zaprzeczał, że wyraził zgodę na jej umiejscowienie w obrębie mogiły”. Burmistrz ponownie zwrócił uwagę, że kompetentnym do rozstrzygnięć jest Wojewoda. Burmistrz poinformował, że pismem z dnia 8 kwietnia br. powiadomił Wojewodę o niezastosowaniu się Grzegorza Kameckiego do wezwania dotyczącego usunięcia przedmiotowej tablicy. 22 kwietnia 2011 – Burmistrz Przasnysza w piśmie do R. Nowickiego stwierdza, że „..nie jest władny do pouczania” pana Grzegorza Kameckiego (w sprawie usunięcia nagrobka - dop. własny). 4 maja 2011 – Niezależnie od toczącego się sporu Roman Nowicki wystąpił do Urzędu Wojewódzkiego z prośbą o pomoc finansową dla Przasnysza w celu gruntownej renowacji grobu wojennego na cmentarzu parafialnym w Przasnyszu. 24 maja 2011 – Burmistrz Przasnysza informuje Romana Nowickiego, że urząd nie ma podstaw do dalszej ingerencji w sprawę usunięcia (nielegalnej) płyty nagrobnej na grobie wojennym. Jeszcze raz zwraca uwagę, że odpowiada za to Wojewoda. 5 czerwca 2011 – Kurier Przasnyski opublikował obszerny list stanowiący odpowiedź R. Nowickiego na opublikowany list Pana Kameckiego. R. Nowicki zwrócił uwagę, że zamiast usunąć płytę, Pan Kamecki przy pomocy prawników próbuje „zastraszyć prawdę”. Jednocześnie w piśmie zwrócono uwagę na niewłaściwość powoływania się przez G.Kameckiego na „tradycje niepodległościowe” które dają mu rzekomo moralne upoważnienie do wyróżnienia dodatkową płytą oficera NSZ. R.Nowicki w odpowiedzi napisał między innymi; „…Szermowanie w liście „zasługami niepodległościowymi” jest nie na miejscu. Ideologiczne frazesy powtarzane w liście i przy różnych okazjach są próbą upolitycznienia tragedii, która spotkała mieszkańców Przasnysza ponad 65 lat temu. Po co, dla jakich celów? Tym bardziej to dziwi, że opinie Polaków na temat roli NSZ w czasie okupacji dalej są bardzo podzielone. Cały problem przestałby istnieć gdyby usunięto tablicę od razu, po pierwszych sygnałach o braku podstaw prawnych do jej postawienia i naruszenia spokoju zamordowanych”. 15 czerwca 2011 – pismo Romana Nowickiego do księdza proboszcza w Przasnyszu zwracające uwagę, że od 7 miesięcy trwają starania o przywrócenie porządku na grobie wojennym w Przasnyszu „…musi budzić zdziwienie stanowisko zajmowane w tej sprawie przez Księdza Proboszcza” (ksiądz przez wiele miesięcy nie chciał się przyznać, że wydał nielegalną zgodę na postawienie płyty). List kończy się prośbą o pilną decyzję w sprawie usunięcia nielegalnego nagrobka. 20 lipca 2011 – Zamiast usunąć nielegalną tablicę G. Kamecki składa skargę do Generalnego Inspektora Danych Osobowych, że Redakcja Kuriera Przasnyskiego udostępniła list osobie trzeciej, w którym były jego dane osobowe. 27 lipca 2011 – Urząd Wojewódzki poinformował R. Nowickiego, że po dwukrotnym upomnieniu G. Kameckiego skierował sprawę do Prokuratury Rejonowej w Przasnyszu, a ta powiadomiła, że skierowała sprawę do Komendy Powiatowej Policji w Przasnyszu, która z kolei 6 lipca przesłała całość sprawy do Sądu Rejonowego w Przasnyszu (!!!). 30 sierpnia 2011 – w wyniku wielokrotnych interwencji ksiądz proboszcz z Przasnysza przekazał R. Nowickiemu odpis pisma skierowanego w dniu 30 sierpnia 2011 (!) do G. Kameckiego (po 10 miesiącach od zaistnienia sprawy- dop. własny), w którym między innymi pisze: „Wydając zgodę na umieszczenie tablicy….na mogile wojennej, nie wiedziałem, że prawdopodobnie nie miałem prawa bez uprzedniej decyzji wojewody – wydać powyższego zezwolenia. W związku z powyższym uprzejmie proszę o jej usunięcie do czasu wyjaśnienia tej sprawy w odpowiednich urzędach…”. Uprzejma prośba nie dała do dzisiaj żadnego rezultatu. 6 września 2011 – Generalny Inspektor Danych Osobowych wystąpił do Kuriera Przasnyskiego z powództwa G. Kameckiego z informacją o wszczęciu postępowania w sprawie udostępnienia osobie trzeciej danych osobowych zainteresowanego. Nawiasem mówiąc, zgodnie z prawem prasowym, list został przekazany z prośbą o zajęcie stanowiska do publikacji przez R. Nowickiego. Pan Kamecki działając od wielu miesięcy bezprawnie wystąpił o ochronę prawną swoich danych, żeby zastraszyć gazetę piszącą o tych sprawach. Wystarczyłby jeden telefon, żeby natychmiast uzyskać efekt w postaci usunięcia Jego adresu ze strony internetowej. 9 września 2011 – Roman Nowicki złożył z własnej inicjatywy obszerne wyjaśnienie w tej sprawie przyjmując na siebie całą winę za umieszczenie na własnej stronie internetowej listu wraz z adresem. Po otrzymaniu z Redakcji informacji o skardze R. Nowicki natychmiast (!) wycofał ze strony internetowej list i nazwisko skarżącego. Fragmenty z oświadczenia R. Nowickiego, przesłanego do Redakcji: ”… Redakcja, zgodnie z dobrym obyczajem dziennikarskim udostępniła mi list, jako stronie konfliktu z prośbą o wypowiedź. Obydwa teksty (pismo Pana G. Kameckiego i moja odpowiedź) zostały zamieszczone w Kurierze zgodnie z prawem prasowym. W tym momencie obydwa teksty stały się również własnością publiczną. Pan Grzegorz Kamecki, który od wielu miesięcy wiedząc z publikacji prasowych i z wystąpień Urzędu Wojewódzkiego, że ustawienia prywatnej tablicy na grobie wojennym w Przasnyszu z afirmacją Narodowych Sił Zbrojnych było bezprawne, demonstracyjnie nie usunął jednak nagrobku, ale domaga się żeby inne prawo chroniło jego dane osobowe….. Swoją drogą pozostaje bez odpowiedzi pytanie jak to jest możliwe, że przez tyle miesięcy można z pełnym lekceważeniem i bezkarnie łamać prawo o grobach wojennych i jednocześnie angażować środki i prawników żeby zastraszyć wszystkich, którzy ośmielają się protestować lub udostępniają łamy prasowe do wymiany argumentów. Może Pan Grzegorz Kamecki pójdzie w moje ślady i po prostu usunie natychmiast nielegalny nagrobek z grobu wojennego (tak jak ja natychmiast usunąłem list z Jego adresem - dopisek). Cała sprawa przestanie (wtedy) istnieć”. OŚWIADCZENIE
W tym
miejscu wisiał list Pana G. Kameckiego do Redakcji Kuriera
Przasnyskiego. Redakcja, zgodnie z dobrym obyczajem dziennikarskim
udostępniła mi list, jako stronie konfliktu z prośbą o wypowiedź.
Obydwa teksty zostały zamieszczone w Kurierze zgodnie z prawem
prasowym. W tym momencie obydwa teksty stały się również własnością
publiczną. Pan Grzegorz Kamecki, który od wielu miesięcy wiedząc z
publikacji prasowych i z wystąpień Urzędu Wojewódzkiego, że ustawienia
prywatnej tablicy na grobie wojennym w Przasnyszu z afirmacją
Narodowych Sił Zbrojnych było bezprawne, demonstracyjnie nie usunął
jednak nagrobku, ale domaga się żeby inne prawo chroniło jego dane
osobowe. Pan Kamecki wystąpił do Generalnego Inspektora Danych
Osobowych ze skargą na naruszenie przez Redakcję jego dóbr osobistych
na skutek przekazania listy do mojej wiadomości. Jest oczywiste, że bez
znajomości tekstu Pana Kameckiego nie mógłbym się do niego
ustosunkować, ale jest wyłącznie moim błędem i moją winą, że publikując
te polemiczne teksty na stronie internetowej, przez niedopatrzenie
zamieściłem adres Pana Kameckiego. W związku z powyższym cały list,
natychmiast po otrzymaniu tej wiadomości został zdjęty z mojej strony
internetowej z przeproszeniem za zaistniałą sytuację.
Swoją drogą pozostaje bez odpowiedzi pytanie jak to jest możliwe, że przez tyle miesięcy można z pełnym lekceważeniem i bezkarnie łamać prawo o grobach wojennych i jednocześnie angażować środki i prawników żeby zastraszyć wszystkich, którzy ośmielają się protestować lub udostępniają łamy prasowe do wymiany argumentów. Może Pan Grzegorz Kamecki pójdzie w moje ślady i po prostu usunie natychmiast nielegalny nagrobek z grobu wojennego. Cała sprawa przestanie istnieć. Roman Nowicki 9 września 2011 ![]() ![]() ![]() 5-8 czerwca 2011
![]() WSZYSCY SĄ RÓWNI W NIESZCZĘŚCIU (na marginesie listu Grzegorza Kameckiego do redakcji) Po przeczytaniu listu pana Grzegorza Kameckiego mam wrażenie, że otaczając się gronem prawników próbuje on kolejny raz zastraszyć prawdę. A jest ona prosta jak cep mówiąc językiem znanego porzekadła ludowego. Nagrobek indywidualny śp. Tadeusza Kameckiego powstał z naruszeniem prawa i powinien być usunięty. Wszyscy bestialsko zamordowani w tym grobie są sobie równi i żadna demonstracja siły pieniądza nie powinna mieć tu miejsca. Mnie też stać, żebym mojemu ojcu, oficerowi AK, postawić indywidualną płytę marmurową, ale nawet przez myśl mi to nie przeszło. Może inne rodziny są biedniejsze i nie byłoby je stać na takie akcenty, a poza tym gdyby wszyscy chcieli wydzielić indywidualne groby na tej zbiorowej mogile dla połowy pochowanych nie starczyłoby miejsca. Szermowanie w liście „zasługami niepodległościowymi” jest nie na miejscu. Ideologiczne frazesy powtarzane w liście i przy różnych okazjach są próbą upolitycznienia tragedii, która spotkała mieszkańców Przasnysza ponad 65 lat temu. Po co, dla jakich celów? Tym bardziej to dziwi, że opinie Polaków na temat roli NSZ w czasie okupacji dalej są bardzo podzielone. Cały problem przestałby istnieć gdyby usunięto tablicę od razu, po pierwszych sygnałach o braku podstaw prawnych do jej postawienia i naruszenia spokoju zamordowanych. Tymczasem Pan Grzegorz Kamecki dużym kosztem brnie dalej w zaostrzanie konfliktu stawiając przy tym w coraz gorszym świetle Księdza Proboszcza. Swoją drogą jak tak dalej pójdzie będę zmuszony wystąpić do władz kościelnych z zapytaniem, dlaczego ksiądz wielokrotnie mówił nieprawdę w tej sprawie i dlaczego, nawet po pisemnych wystąpieniach Burmistrza, nie podjął jako administrator cmentarza żadnych kroków, żeby usunąć nielegalną tablicę. Jakie są rzeczywiste przyczyny takiego zachowania? Nie zrobiłem tego przez pół roku, ale zapewne zmuszą mnie do tego ostatnie działania Pana Kameckiego. Od początku było oczywiste, że cmentarze wojenne podlegają jurysdykcji wojewody a nie księdza. Dlaczego w takim razie pan Kamecki od razu nie zwrócił się do Urzędu Wojewódzkiego o zgodę. Dla potwierdzenia, że od początku nie dążyłem do żadnego konfliktu przytoczę fragment mojego pierwszego wystąpienia do burmistrza z 25 listopada 2010 roku: „… W załączeniu przesyłam dwa zdjęcia grobu, który się pojawił piętrowo na zbiorowej mogile, w której jest pochowany mój ojciec……… grób od początku miał być grobem równych w cierpieniu i równych wobec śmierci. Bez żadnych wyróżnień indywidualnych. Dziwię się, że rodzina Pana Kameckiego zrobiła taki "nowobogacki" gest, łamiący solidarność zamordowanych. Będę wdzięczny za ustalenie, kto zdecydował o tym dodatkowym grobie na grobie….”. Dopiero po prawie 6 tygodniach bezskutecznego czekania na odpowiedź wystąpiłem z publicznym doniesieniem do Komendy Policji w Przasnyszu. Burmistrz w tym czasie bezradnie rozkładał ręce nie mogąc uzyskać od księdza prostej odpowiedzi na pytanie, czy wydał zgodę na postawienie tablicy na grobie wojennym. Doniesienie z mojej strony było publiczne nie dlatego, żeby komuś sprawić przykrość, a dlatego, że bez nagłośnienia nie było szans na pozytywne załatwienie sprawy, co potwierdziły późniejsze fakty. W dniu 11 stycznia br. policja umorzyła śledztwo pisząc m.in.: ”..W toku podjętych czynności ustalono, że wykonanie i zmontowanie powyższej tablicy zlecił Grzegorz Kamecki ……………Na wykonanie takiej tablicy w/w posiada pisemne zezwolenie księdza…Jednakże zgodnie z ustawą ….o grobach i cmentarzach wojennych….wykonywanie jakichkolwiek robót ziemnych, wznoszenia pomników i innych urządzeń wymaga zezwolenia wojewody”. A więc po prawie dwóch miesiącach okazało się, że ksiądz wydał jednak bezprawnie pozwolenie. Po dalszych trzech tygodniach Burmistrz wystąpił do Wojewody Mazowieckiego z prośbą o zajęcie stanowiska w tej sprawie. W dniu 7 marca br. Urząd Wojewódzki poinformował mnie na piśmie: „…Odpowiadając na pismo z dnia 19 lutego 2011………uprzejmie informuję, że wystąpiłem do bratanka śp. Tadeusza Kameckiego o usunięcie z mogiły zbiorowej ofiar terroru na cmentarzu parafialnym w Przesnyszu, tabliczki imiennej. Wezwanie do usunięcia tabliczki imiennej nastąpiło w związku z naruszeniem art.5 ustawy o grobach i cmentarzach wojennych z dnia 28 marca 1933r.” Kurier Przasnyski pod koniec marca napisał artykuł „Wojewoda nakazał usunięcie tablicy” zamieszczając stosowny komentarz dotyczący nieprawdziwego oświadczenia księdza. Dodatkowo Urząd Wojewódzki otrzymał w dniu 4 maja oficjalne potwierdzenie z poczty, że pan Kamecki odebrał kolejne pismo nakazujące usunięcie nagrobku. Tymczasem w piśmie do redakcji z dnia 18 maja pan Kamecki pisze: „Pragnę oświadczyć, że wojewoda nie wydał w stosunku do mnie żadnej decyzji administracyjnej, w szczególności nakazującej demontaż tablicy”. Ktoś tu mówi nieprawdę. Czas zrozumieć, że w Polsce nie ma równych i równiejszych. Prawo jest jednakowe dla wszystkich. W piśmie z dnia 14 kwietnia br. Burmistrz Przasnysza napisał do mnie: „ Pismem z dnia 4 kwietnia zostałem poinformowany przez Dyrektora Wydziału Polityki Społecznej Mazowieckiego Urzędu w Warszawie o wezwaniu Pana Grzegorza Kameckiego do usunięcia tablicy imiennej poświęconej śp. Tadeuszowi Kameckiemu. W reakcji na powyższe, po uprzednim dokonaniu wizji terenowej, po raz kolejny podjęto próbę porozumienia się z Księdzem Proboszczem Franciszkiem Różańskim, informując o konieczności zdemontowania przedmiotowej tablicy….”. A Pan Kamecki pisze do redakcji, że nic o tym nie wie. Powoływanie się na zaniedbanie mogiły i potrzebę gruntownej renowacji nie ma w tym przypadku nic do rzeczy, rodzi się bowiem pytanie, co konkretnie w tej sprawie i kiedy zrobił Pan Kamecki. Ja takie inicjatywy wcześniej podejmowałem (m.in. brukowane alejki), jak również wiele tygodni temu wystąpiłem do województwa o pieniądze na remont całego grobu. Wszyscy są równi w tym nieszczęściu. Może więc zakończmy ten jałowy spór i po zdemontowaniu tablicy połączmy siły, żeby w porozumieniu z Wojewodą i Konserwatorem Zabytków pomóc w znalezieniu środków finansowych na gruntowny remont mogiły wojennej, w której leżą nasi najbliżsi, bez zbijania kapitału politycznego i podziałów na lepszych i gorszych. Roman Nowicki Od redakcji: Roman Nowicki będąc posłem pomógł zdobyć pieniądze na budowę szpitala w Przasnyszu, na budowę posterunku policji, na własny koszt kilkakrotnie remontował pomnik powstańców na cmentarzu parafialnym, uruchomił punkt rehabilitacji chorych dzieci, fundował ubiory sportowe dla drużyny juniorów w piłce nożnej, pomógł wykonać alejki z kostki brukowej przy grobie wojennym, w którym leży jego ojciec. ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Warszawa 2 lutego 2011
Pan Burmistrz
Waldemar Trochimiuk W
nawiązaniu do mojego pisma z dnia 25 listopada 2010 roku do Pani
Wiceburmistrz uprzejmie informuję, że wystąpiłem również do
Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków z prośbą o informację czy jest
dopuszczalna tego typu profanacja grobu wojennego jak to się stało w
Przasnyszu na grobie zamordowanych w Starych Jabłonkach. Jest
oczywiste, że ksiądz musiał rodzinie Pana Kameckiego wydać na to zgodę
choć nie miał do tego żadnego prawa, za żadne pieniądze. Ksiądz ma
obowiązek udzielić burmistrzowi jasnej i niezwłocznej odpowiedzi w tej
sprawie z racji opieki władz lokalnych nad grobami pomordowanych w
czasie wojny. W związku z powyższym uprzejmie proszę o możliwie
odwrotną informację o działaniach podjętych w celu uzyskania
odpowiedzi księdza i usunięcia nielegalnego nagrobka.
KURIER PRZASNYSKI 14 STYCZNIA 2011 ![]() ![]() Warszawa listopad 2010
Burmistrz Przasnysza
Pani Wiesława Helwak Szanowna Pani Burmistrz Dziękuję za bardzo sympatyczną rozmowę. Jak się okazało łączy nas sentyment do pięknej ziemi przasnyskiej i wspólne wspomnienia tragicznych losów naszych rodzin. W załączeniu przesyłam dwa zdjęcia grobu, który się pojawił piętrowo na zbiorowej mogile, w której jest pochowany mój ojciec. Swoją drogą grób od początku miał być grobem równych w cierpieniu i równych wobec śmierci. Bez żadnych wyróżnień indywidualnych. Dziwię się, że rodzina Pana Kameckiego zrobiła taki "nowobogacki" gest, łamiący solidarność zamordowanych. Będę wdzięczny za ustalenie, kto zdecydował o tym dodatkowym grobie na grobie. Roman Nowicki syn Jana Nowickiego żołnierza AK ![]() ![]() Jan Nowicki żołnierz AK 1939 rok ![]() ZOSTAŁEM OFICJALNIE SYZYFEM
Na spotkaniu Noworocznym organizowanym przez Polską Izbę Przemysłowo Handlową Budownictwa, Związek zawodowy Budowlanych, Kongres Budownictwa i KIG dostałem dyplom przyznający mi tytuł SYZYFA. Ma on wyrażać uznanie środowiska budowlanego za kilkadziesiąt lat społecznej pracy na rzecz rozwoju budownictwa mieszkaniowego. Postanowiłem bliżej przyjrzeć tej sławnej postaci z pytaniem co wynika z losów tego bohatera antycznych czasów. (Wikipedia) „SYZYF w mitologii greckiej był królem Koryntu i przyjacielem bogów, którzy zapraszali go nawet na Olimp, gdzie pijał nektar i jadł ambrozję, więc był zawsze zdrowy i silny”. To lubię. Też tak chciałbym popijać nektar z bogami. Tylko bogów nie ma. „Syzyf postanowił ich (bogów) przechytrzyć. Dzięki niemu ludzie przestali umierać. Ratując własne życie, Syzyf odważnie przeciwstawił się bogom. Wiele osiągnął - na pewien czas udało mu się pokonać śmierć”. Przyznaję, że z upodobaniem przeciwstawiam się komu popadnie, ale nie widzę specjalnych korzyści z tego tytułu. Chociaż jest faktem, że moi przeciwnicy cieszą się coraz lepszym zdrowiem. „Bogowie okrutnie go ukarali. Praca, którą przez wieki ma wykonywać Syzyf, stała się symbolem działania bezskutecznego, nieprzynoszącego rezultatów. Z drugiej jednak strony jest też Syzyf wyrazem tęsknot człowieka za pokonaniem śmierci, zakosztowaniem życia wolnego od cierpień i trosk”. Jestem przekonany, że politycy w końcu spotkają się z rozumem i razem uda się rozwiązać problem mieszkaniowy. A więc nie będzie to działanie bezskuteczne, skazane na klęskę. „Syzyf stał się swoistym symbolem ludzkiego heroizmu i wytrwałości. Uosabia trud i bunt walczącego z bogami i o swoją godność”. To piękny cel. Bądźmy w tych dążeniach razem. Roman Nowicki PRZYGODA Z KATARZYNĄ GROCHOLĄ Od
lat jesteśmy z żoną zapraszani na prześwietne Gale BCC. Kilkanaście lat
temu zostałem sygnatariuszem Forum Dialogu zorganizowanego wielkim
nakładem wyobraźni i środków przez Marka Goliszewskiego, szefa BCC i
tak już zostało wzajemne przywiązanie. W tym roku Gala odbyła się na
torach Wyścigów Konnych na Służewcu. Obowiązkowe muszki, garnitury,
fantazyjne kapelusze na głowach pięknych pań, oraz cały liczący się
świat biznesu i polityki. Do tego na okrasę Ona – Katarzyna Grochola.
Otoczona tłumem wielbicieli jej talentu literackiego i osobistej
piękności. Podchodzimy i wygłaszam coś w tym stylu: jest to
niesprawiedliwe, opatrzność obdarzyła Panią niezwykłą urodą, mądrością,
wielkim talentem literackim, że o tańcu już nie wspomnę. A ja na ten
przykład nic – nawet jak mówię to robię błędy ortograficzne.
Uśmiechnęła się i zrobiliśmy sobie kilka zdjęć. Na koniec wpisała
dedykację, w której dla poprawy mojego samopoczucia celowo zrobiła błąd
ortograficzny.
26 czerwca 2010 ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() PIOTR FRONCZEWSKI, CZYLI MOJA PRZYJAŹŃ Z PIRATEM DROGOWYM
A było to tak. Był to rok 1990 albo nawet trochę wcześniej.
Wigilia Bożego Narodzenia. Popołudnie, Warszawa ul. Krucza. Pusto,
żadnego samochodu. Wszyscy siedzą już przy stołach biesiadnych. W
oknach zapłonęły pierwsze świeczki na choinkach. Mój Fiat 125P musiał
się zatrzymać na czerwonych światłach przy Żurawiej. Dalej pusto. I
nagle przeraźliwy pisk opon. Ktoś gwałtownie hamował. Pomyślałem, że
zaraz będzie potężny wypadek. I stało się. Piekielnie mocne uderzenie w
tył samochodu. Wypadam przepełniony chęcią mordu. Na ulicy tylko dwa
samochody. Mój fiacik, a z tyłu wbity w niego samochód przypominający
poloneza. Krew mnie zalała, ale jeszcze nie na tyle żeby nie dostrzec,
że zza kierownicy wygramolił się absolutny ulubieniec wszechświata
Piotr Fronczewski. Natychmiast odpłynęła mi cała złość. Z odległości
ładnych kilku metrów wykrzyknąłem: „O pan Fronczewski, jak się cieszę,
tak chciałem pana poznać”. Fronczewskiego w sposób widoczny zamurowało.
Słusznie spodziewał się linczu a tu taki tekst. Oparł się o swój
częściowy samochód i odrzekł: ” Panie, k…., w różnych kabaretach
grałem, ale czegoś podobnego nie można sobie nawet wyobrazić”. I tak
się zaczęła nasza przyjaźń.
PS. Potem się dowiedziałem, że niedawno Polnez został wyposażony jak na safari w specjalną kratę, na której zmontowano potężną baterię halogenów. Jak wiadomo przy gwałtownym hamowaniu przód samochodu siada. Uderzenie tym wszystkim „miękkim” w mój tylny zderzak spowodowało całkowitą demolkę Poloneza, bez żadnych śladów na moim Fiacie. Wygląda na to, że poznałem wspaniałego aktora dzięki opatrzności boskiej. ![]() NIEDAWNE SPOTKANIE Z PIOTREM FRONCZEWSKIM
|
|
|||||||||||||||||||||||||||||